Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Zgierza radni zajęli się skargą na dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10. Sprawa, która początkowo wydawała się formalnością, przerodziła się w długą dyskusję nad granicami odpowiedzialności dyrektora szkoły w obliczu konfliktów rodzinnych i sprzecznych wyroków sądu.
Rekrutacja w cieniu konfliktu
Głównym przedmiotem skargi był proces przyjęcia dzieci do Szkoły Podstawowej nr 10 w Zgierzu. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji początkowo analizowała sprawę 12 marca i na tamtym etapie – bazując na dostępnych wówczas dokumentach- uznała, że dyrektor placówki nie naruszyła prawa oświatowego ani zasad rekrutacji.
Sytuacja zmieniła się jednak podczas wczorajszej sesji, gdy głos zabrali rodzice dzieci oraz przedstawiono nowe postanowienia sądu. Sprawa dotyczyła przeniesienia dzieci z SP 12 do SP 10, co odbyło się na wniosek ojca, ale – jak twierdzi matka – z pominięciem jej zgody i obowiązujących ustaleń.
Głos rodziców
Matka dzieci, obecna na sali, przytoczyła treść wyroku sądu z lipca 2024 roku, który precyzował miejsce edukacji córek:
„Oboje rodziców zgodnie ustalają, że małoletnie córki, rodzeństwo, edukację w zakresie szkoły podstawowej podejmą w Szkole Podstawowej nr 12 imieniem Armii Krajowej. Takie dokumenty zostały przedłożone do obu pań, pani dyrektor Szkoły Podstawowej nr 12 i pani dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10”.
Zupełnie inny obraz sytuacji przedstawił ojciec dzieci. Podkreślał on, że sytuacja prawna jest dynamiczna i obecnie to on sprawuje faktyczną opiekę nad córkami:
„Od listopada 2024 roku, to około po trzech miesiącach tego wyroku, dziewczyny w 100 procentach, czyli moje córki, są pod moją opieką i w 100 procentach ja biorę odpowiedzialność za ich przyszłość i edukację. Dlatego w marcu 2025 roku… złożyłem wniosek… żeby dziewczynki zostały przyjęte w szkole tam, gdzie mieszkają i tam, gdzie są zameldowane w 100 procentach”.
Ojciec dodał również, że najnowsze postanowienie sądu z 16 marca 2026 roku ustala miejsce pobytu dzieci przy nim, co pokrywa się z rejonem SP 10.
Stanowisko dyrekcji i zmiana rekomendacji komisji
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 broniła swoich decyzji, argumentując, że w momencie rekrutacji nie posiadała dokumentów blokujących przyjęcie dzieci:
„Chciałam państwu powiedzieć i tylko jeszcze istotna sprawa, bardzo ważna, że najważniejsze jest to, żeby dzieci podjęły naukę szkolną i zostały przyjęte do szkoły, do której są obwodowo należne. Dokumenty, które przesłała mi mama uczennic, wpłynęły po rekrutacji. Po rekrutacji one wpłynęły”.

Po wysłuchaniu obu stron i zapoznaniu się z nowymi dokumentami, przewodnicząca Komisji Skarg, Alina Łęcka-Andrzejewska, podjęła zaskakującą decyzję o zmianie rekomendacji. Uznała, że mimo poprawności samej rekrutacji, dyrektor powinna była zareagować po otrzymaniu wyroku sądu.
Przewodnicząca tak uzasadniła nową opinię komisji:
„Komisja uznała skargę za zasadną… pani dyrektor przyjmując dzieci do szkoły numer 10 dopełniła oczywiście wszelkich procedur rekrutacyjnych zgodnie z prawem… ale w momencie kiedy otrzymała wyrok sądu, który jednoznacznie wskazuje, gdzie te dzieci mają chodzić do szkoły… nie dopełniła obowiązku uzupełnienia tego podpisu, uzyskania zgody drugiego rodzica”.
Finał głosowania: Skarga bezzasadna
Mimo nowej, negatywnej dla dyrekcji rekomendacji komisji, większość radnych nie podzieliła tego stanowiska. W głosowaniu nad uznaniem skargi za zasadną (czyli popierającą zarzuty matki) wynik był następujący:
- Za zasadnością: 4 głosy
- Przeciw (uznanie skargi za niezasadną): 9 głosów
- Wstrzymało się: 6 osób.

Ostatecznie Rada Miasta Zgierza podjęła uchwałę, w której uznała skargę na dyrektor SP 10 za niezasadną. Oznacza to, że z formalnego punktu widzenia dyrekcja szkoły nie ponosi odpowiedzialności za błędy w procesie rekrutacji dzieci. Sprawa prawdopodobnie znajdzie swój dalszy ciąg na drodze sądowej między rodzicami.







K. Żeby tylko takie problemy były na świecie !Zgierz jest zasyfiały i zadłużony jak nigdy dotąd drogi w stanie agonalnym chodniki to totalne dno. Podatki ciągle w górę woda też ,po cichu wprowadzony jakiś abonament bez powiadomienia odbiorców .Chodnik przy Szczawińska / Dzikiej obok producenta okien to jakaś średniowieczna masakra.Ludzie weźcie się za to miasto albo wyludnieje jak inne.
Ja uważam, że tu winni są rodzice nie umieją się dogadać dla dobra dzieci. Powinni takie sprawy załatwiać sami a nie ciągać i obwiniać za wszystko innych. Dobro dziecka powinno być najważniejsze zarówno dla matki jak i dla ojca. A teraz te biedne dzieci będą się płatać pomiędzy jedna a druga szkoła. Mega smutne.