Finał procesu ws. ulicy Solnej w Zgierzu

Udostępnij

Przed sądem dobiegł końca proces dotyczący nieprawidłowości przy realizacji remontu ulicy Solnej w Zgierzu. Na ławie oskarżonych zasiadły trzy urzędniczki miejskie – była naczelnik Wydziału Inwestycji i Rozwoju Bogusława F., jej zastępczyni Ewa L.-B. oraz inspektorka Agnieszka K. – a także Bartosz S., przedsiębiorca, który wygrał przetarg na wykonanie robót. Sąd zamknął przewód sądowy i wyznaczył termin ogłoszenia wyroku na 30 września na godzinę 10:40.

Presja czasu

Sprawa dotyczy wydarzeń z jesieni 2018 roku, kiedy miasto pozyskało dofinansowanie na przebudowę ulicy Solnej. Umowa z wykonawcą została podpisana 23 października z bardzo krótkim terminem realizacji – najpierw do 3 grudnia, a następnie przedłużonym do 18 grudnia. Prace nie zostały ukończone na czas, jednak w urzędzie podpisano dokumenty odbiorowe poświadczające nieprawdę, aby gmina miasto Zgierz nie straciła przyznanej dotacji z Urzędu Wojewódzkiego.

W mowach końcowych obrońcy wyraźnie nawiązywali do ówczesnego tła politycznego i samorządowej kampanii wyborczej z 2018 roku. Jak podkreślał obrońca byłej naczelnik wydziału, Bogusławy F.:

„Mamy ten nieszczęsny rok 2018, kiedy mamy w Polsce wybory samorządowe (…) Chronologia wydarzeń wokół przetargu na ulicę Solną odpowiada, a nawet powiedziałbym koreluje z pewnym systemem i timingiem politycznym”.

Adwokat dodał również, że urzędniczki działały pod ogromną presją: „Jest określona presja, która spływa na urzędników i popełniają głupoty, a formalnie te głupoty są przestępstwami przekroczenia uprawnień i obowiązków”. Puentując rolę swoich mocodawczyni, podsumował obrazowo: „W tej sprawie miałem takie wrażenie przez znaczną część przewodu sądowego, że jest to sprawa typu kowal zawinił, a cygana chcą powiesić”.

Obrońcy urzędniczek

Mecenas reprezentujący byłą zastępczynię naczelnika, Ewę L.-B., zwracał uwagę na strukturę urzędu i fakt, że to nie szeregowi pracownicy podejmowali kluczowe decyzje strategiczne:

„Władza mojej klientki była znikoma w tym wydziale, te decyzje szły zawsze z góry (…) Presja wywierana z wyższych stanowisk kierowniczych może wpływać na to, że dana osoba nie sprzeciwiła się danemu czynnikowi”

Obrońca dodał również, że główną motywacją była chęć uratowania dotacji dla Zgierza: „Motywacją działania była utrzymanie dofinansowania, a nie zaszkodzenie swojemu pracodawcy, miastu Zgierz”.

Z kolei obrońca miejskiej inspektorki, Agnieszki K., przypomniał, że jego klientka od samego początku złożyła obszerne wyjaśnienia i opisała mechanizm działania w urzędzie:

„Moja klientka już 11 września 2020 roku złożyła obszerne wyjaśnienia, w których wskazała, iż działała z polecenia służbowego swojej przełożonej i nie mogła się temu poleceniu sprzeciwić”.

Poruszające słowa oskarżonej na sali sądowej

Przed zamknięciem rozprawy głos zabrała sama oskarżona Ewa L.-B. W krótkim, osobistym wystąpieniu wyraziła żal za to, co się stało:

„Chciałabym dodać, że w tamtym czasie według mojej wiedzy i najlepszej woli działałam na rzecz ochrony interesów gminy. Bardzo przepraszam, jeśli moim zachowaniem komukolwiek uczyniłam szkodę. Nie było to na pewno intencją. Bardzo żałuję też tego czynu i bardzo proszę o sprawiedliwy wyrok.”

Przedsiębiorca wnosi o uniewinnienie

Zupełnie odmienne stanowisko zajął obrońca przedsiębiorcy Bartosza S., który wnioskował o pełne uniewinnienie swojego klienta. Podkreślał, że zarzuty wobec wykonawcy są nieuzasadnione, a przyznane wynagrodzenie wynikało ze zrealizowanej umowy:

„Trudno utożsamiać wynagrodzenie, które wynika z zawartej umowy o roboty budowlane z korzyścią majątkową”.

Mecenas wskazywał też, że do utraty dotacji doprowadziły błędy organizacyjne w samym urzędzie: *„Niezależnie od tego, czy mój klient podpisałby jakiekolwiek dokumenty czy nie, to i tak dotacja by przepadła, ponieważ nie skoordynowano terminu rozliczenia dotacji z terminem wykonania umowy”.

Wnioski prokuratury i brak porozumienia finansowego

Po zamknięciu przewodu sądowego prokurator wniósł o następujące kary:

  • Dla Bogusławy F. oraz Ewy L.-B.: po 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, grzywnę 30 stawek dziennych po 100 zł oraz 5-letni zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w administracji publicznej.
  • Dla Agnieszki K.: warunkowe umorzenie postępowania na okres 2 lat próby oraz 1 500 zł świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym (wniosek poparty przez wszystkie strony)
  • Dla Bartosza S.: karę łączną 1 roku i 4 miesięcy pozbawienia wolności, grzywnę 30 stawek dziennych po 100 zł oraz 5-letni zakaz uczestnictwa w przetargach publicznych.

W toku procesu karnego ze względu na przepisy prawa (art. 415 kpk) sąd nie orzekał o obowiązku naprawienia szkody. Sprawa roszczeń finansowych opiewających na kwotę ponad 1,5 mln zł toczy się w osobnym postępowaniu cywilnym przed Sądem Okręgowym w Łodzi.

Wyrok w tej sprawie zapadnie w Sądzie Rejonowym 30 września

#reklama

Czytaj więcej

Inne wiadomości