Mordercza trasa na górzystym terenie Bułgarii i groźny wypadek. Artur Miśkiewicz na podium ME [WYWIAD]

Udostępnij

Zgierzanin Artur Miśkiewicz wywalczył, brązowy medal na Mistrzostwach Europy w kolarstwie zjazdowym (downhill) w Sofii. O morderczej trasie na stokach góry Witosza, groźnym upadku tuż przed metą, zgierskim charakterze oraz sile małżeńskiego wsparcia rozmawia Rafał Woźniak z redakcji zgierskie.pl.

Rafał Woźniak (zgierskie.pl): Gratulacje, Artur! Brązowy medal Mistrzostw Europy w downhillu w kategorii Masters 45–49 jedzie do Zgierza. Powiedz, jak wyglądała ta mordercza trasa w Sofii? Słyszałem, że góra Witosza mocno dała Wam popalić.

Artur Miśkiewicz: Dziękuję! Zawody tej rangi organizowano tam po raz pierwszy, a sama trasa okazała się niesamowicie długa – niespełna pięć minut ciągłej, bezwzględnej walki – i skrajnie niebezpieczna. Składała się albo z niemal pionowych ścian usianych kamieniami, korzeniami i piachem, albo z płaskich odcinków, na których również zalegały ogromne ilości sypkiego podłoża. Przez potężne upały nawierzchnia degradowała się z przejazdu na przejazd. To, co w środę wyglądało jeszcze całkiem przyzwoicie, w niedzielę – po przejazdach ponad 400 zawodników – było tak potwornie zniszczone i podziurawione, że niezwykle trudno było utrzymać jakąkolwiek płynną linię zjazdu.

Rafał: Na podium stanąłeś obok zawodników z krajów o potężnych tradycjach górskich. Jak to jest rywalizować z europejską czołówką, reprezentując Zgierz, gdzie nie mamy, aż tak dobrych warunków do treningów ?

Artur: Dokładnie tak! Pierwsze miejsce zajął Irlandczyk mieszkający na co dzień w USA, który wcześniej wygrał Puchar Europy w Szczyrku. Drugi był Francuz broniący tytułu mistrza Europy. No i na trzecim miejscu zameldowałem się ja – chłopak ze Zgierza, gdzie nie ma żadnych gór i teoretycznie najtrudniej zrównać się z rywalami warunkami do treningu. Tym bardziej cieszy mnie, że potrafię nawiązać z nimi równorzędną walkę i promować nasze miasto od strony, której nikt by się nie spodziewał.

Rafał: Finałowy przejazd nie obył się bez dramatów. Na końcowym fragmencie zaliczyłeś groźny upadek, a przecież ten sezon od początku był pasmem wyzwań zdrowotnych.

Artur: To był piekielnie ciężki sezon. Wcześniej zmagałem się ze złamanymi żebrami oraz infekcją, która wykluczyła mnie ze startu w Pucharze Europy. Sam wypadek przydarzył się niestety na finiszu decydującego zjazdu. W Polsce nie mamy tak długich tras, przez co odpowiednie rozłożenie sił jest wyzwaniem – ten błąd nie wynikał ze złej techniki, po prostu byłem już skrajnie wyczerpany. W efekcie znowu mocno obiłem żebra. Była realna szansa na srebro, ale brąz na imprezie tej rangi to wciąż fenomenalny wynik, z którego ogromnie się cieszę.

Ewa i Artur Miśkiewicz

Rafał: W mediach społecznościowych głośno było o pięknej niespodziance, jaką sprawiła Ci żona, Ewa. Jak ważną rolę odegrała w Twoim sukcesie?

Artur: Byliśmy umówieni, że Ewa zostanie w Zgierzu, aby doglądać naszych dwóch studiów treningowych, podczas gdy ja skupiałem się na przygotowaniach w Sofii. Zupełnie nie spodziewałem się jej przyjazdu. Kiedy nagle pojawiła się w niedzielę na finale, dała mi niesamowitą dawkę motywacji i mogła na żywo zobaczyć mnie na podium. To w ogromnej mierze jej zasługa. Ewa jest również dietetykiem – dba o moje żywienie i wagę startową, co w downhillu jest kluczowe, by utrzymać pełną dynamikę od bramki startowej aż po samą metę.

Rafał: Ścigasz się od 26 lat, żyjesz sportem i zarażasz pasją młodzież. Co dalej? Będzie chwila na oddech?

Artur: Wspólnie z żoną prowadzimy biznes i studia treningowe, w których formę budują zgierzanie oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości. Chcę pokazywać młodym ludziom kolarstwo grawitacyjne z perspektywy bezpieczeństwa i mądrego planowania rozwoju – tak, by cieszyli się nim przez dekady, a nie tylko przez jeden sezon brawury.

A jeśli chodzi o starty: już za dwa tygodnie kolejne zawody. Aktualnie jestem liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Polski z przewagą zaledwie 10 punktów. Czeka mnie teraz intensywna rehabilitacja i regeneracja, bo zamierzam tę pozycję obronić!

Rafał: Trzymamy mocno kciuki za powrót do pełnej sprawności i obronę fotela lidera w kraju! Wielkie dzięki za rozmowę.

Artur: Wielkie dzięki i do zobaczenia na trasach i treningach!

Na koniec mam dla naszych czytelników znakomitą wiadomość! Artur Miśkiewicz nie zwalnia tempa i już niedługo planuje po raz kolejny zorganizować w Zgierzu całkowicie darmowe zajęcia z nauki jazdy rowerem. Nasz brązowy medalista chce pokazywać ludziom, a zwłaszcza młodzieży, jak uprawiać kolarstwo w sposób bezpieczny, mądry i przemyślany. Podczas darmowych treningów skupicie się na kluczowych elementach technicznych, takich jak prawidłowa technika skrętów oraz bezpieczna jazda po trudnym terenie.

Rafał Woźniak
Rafał Woźniakhttp://zgierskie.pl
Zajmuję się tematami społecznymi, samorządowymi i sprawami mieszkańców Zgierza oraz regionu. Stawiam na prosty przekaz, rzetelność i fakty.

#reklama

Czytaj więcej

Inne wiadomości